- Cześć. -powiedziałam , uśmiechając się delikatnie. Wiedziałam, że moja twarz staje w płomieniach. Tak już było.
Wszyscy spojrzeli się na mnie zainteresowani.
- Oh , dlaczego to ja zawsze muszę wszystkich zapoznawać. -westchnęła Tessa. -Więc Alisso, poznaj Parisa -wskazała na chłopaka o jasnoszarych tęczówkach.- Quentina -spojrzała na chłopaka z ciepłym uśmiechem. - Seana, - Tessa pokazała ręką na ciemnowłosego o ostrych rysach twarzy. - I Damiena. -rzekła. To ostatnie imię wywołało u mnie niewyjaśnione dreszcze. Wszyscy wyglądali na starszych ode mnie. U Quentina dostrzegłam dość spory tatuaż na lewej ręce. Chwilę potem spojrzałam na Damiena. Miał na sobie szarą bluzę , jeansy i ciemne buty. Nie do końca rozumiałam ,po co mu okulary przy takiej pogodzie. Jednak nie to przykuło moją uwagę. Naszyjnik ze snu wisiał na jego szyi.
-No i czego się gapisz ? -usłyszałam chrapowaty głos, jednak miałam wrażenie, że to znanie nie zostało wypowiedziane na głos. Zerknęłam na wszystkich po kolei, wszyscy z wyjątkiem Damiena rozmawiali ze sobą. Natomiast on wpatrywał się we mnie uporczywie. Czułam się osaczona.
Dzięki Bogu usłyszałam dzwonek . Miałam dość ,szczególnie po spotkaniu z czwórką chłopaków. Teraz mogłam iść spokojnie do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz