środa, 25 grudnia 2013

Section one

  Miałam opory, aby pójść do szkoły. Czułam, że coś się stanie i będzie to związane ze mną. Jednak mama nie pozwoliła mi zostać w domu, miałam zaległości przez miesięczny pobyt w szpitalu. Nadąsana jak mała dziewczynka poszłam do instytutu. Pierwsze lekcje minęły spokojnie, jednak gdy szłam do swojej szafki pewna grupka przykuła moją uwagę. Wydawało mi się, że wśród niej jest chłopak z mojego snu. Z czwórką chłopaków stała Tessa. Najwyraźniej zauważyła, że przyglądałam się im i pomachała mi. Odwzajemniłam gest i otworzyłam swoją szafkę. Wiedziałam, że mi się przyglądają, ale nie mogłam nic na to poradzić. Ale zaraz , co Tessa tu robi ? Nie, nie dzisiaj takie pytania. Moja głowa była przepełniona obrazami z tamtego snu i gdybym zaczęłam solidnie myśleć - pękłaby. Wzięłam głęboki wdech i niepewnym krokiem ruszyłam w stronę przyjaciółki. Dostawałam ataku paniki , kiedy miałam się z nimi przywitać.
- Cześć. -powiedziałam , uśmiechając się delikatnie. Wiedziałam, że moja twarz staje w płomieniach. Tak już było.
Wszyscy spojrzeli się na mnie zainteresowani.
- Oh , dlaczego to ja zawsze muszę wszystkich zapoznawać. -westchnęła Tessa. -Więc Alisso, poznaj Parisa -wskazała na chłopaka o jasnoszarych tęczówkach.- Quentina -spojrzała na chłopaka z ciepłym uśmiechem. - Seana, - Tessa pokazała ręką na ciemnowłosego o ostrych rysach twarzy. - I Damiena. -rzekła. To ostatnie imię wywołało u mnie niewyjaśnione dreszcze. Wszyscy wyglądali na starszych ode mnie. U Quentina dostrzegłam dość spory tatuaż na lewej ręce. Chwilę potem spojrzałam na Damiena. Miał na sobie szarą bluzę , jeansy i ciemne buty. Nie do końca rozumiałam ,po co mu okulary przy takiej pogodzie. Jednak nie to przykuło moją uwagę. Naszyjnik ze snu  wisiał na jego szyi.
-No i czego się gapisz ? -usłyszałam chrapowaty głos, jednak miałam wrażenie, że to znanie nie zostało wypowiedziane na głos. Zerknęłam na wszystkich po kolei, wszyscy z wyjątkiem Damiena rozmawiali ze sobą. Natomiast on wpatrywał się we mnie uporczywie. Czułam się osaczona.
   Dzięki Bogu usłyszałam dzwonek . Miałam dość ,szczególnie po spotkaniu z czwórką chłopaków. Teraz  mogłam iść spokojnie do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz